poniedziałek, 8 lutego 2016

Bajki słowiańskie - Z woli Welesa.

Z woli Welesa

        Jeden chłop poszedł do boru podbierać miód. Wlazł na sosnę i zabierał się do roboty. Nie zdążył jeszcze usunąć zotworu, a tu posłyszał ogromny szelest. Patrzy i nadziwić się nie może. Stoi Weles brodaty z drzewcem w ręku, a wkoło niego gromadzą się wilki. Jak tylko zwierzęta się zebrały, Weles rzekł do nich gdzie mają iść na żer. W pewnej chwili polecił staremu wilkowi zjeść łaciatą jałowicę, własność tego chłopa, co siedział na drzewie. Chłop, gdy to usłyszał, struchlał z przerażenia i frasunku. Teraz już tylko czekał z wielką niecierpliwością, kiedy zakończy się wilcze zgromadzenie. Gdy wszyscy się rozeszli, chłop prędko pobiegł do chałupy i powiadomił o nieszczęściu swoją kobitę. Radzą się, radzą i w końcu kobieta mówi:
- Jeśli wilk po maści ma poznać naszą jałowicę, to ma innego sposobu, ino trza ją obszyć prążkową płachtą, a ty mój chłopie, na pewien czas musisz się ukryć.

        Przyszedł wilk na pastwisko, szuka i szuka, i poznać nie może jałowicy, co mu ja Weles przydzielił. Rozgniewał się wilk i postanowił rozszarpać chłopa, co go przechytrzył, ale ten ukrywał się na strychu i tylko dziurą wyglądał na pola i bór. Wilk chodził i węszył cały dzień, i całą noc, i drugi dzień, i drugą noc na próżno. Minął tydzień, miesiąc, a chłop jeszcze żyje.
Po kilku tygodniach chłop wyszedł z ukrycia i poszedł na wieś do kowala. Patrzy, a od boru miedzy redlinami pędzi wilk. Nim zdążył wpaść do kuźni, dopadł go wilk i rozszarpał . Jak zbiegli się ludzie, stara Dobromira powiedziała:
- Sprzeciwił się woli samego Welesa i tak marnie musiał zginąć i to o co poszło? O łaciatą jałowicę?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz