poniedziałek, 8 lutego 2016

Bajki słowiańskie - Jak wąż ratował chłopa.

Jak wąż ratował chłopa.

         W jesienny ranek o świtaniu wziął chłop kobiałkę i poszedł na grzyby. Gdy tylko znalazł się w borze, zaraz skręcił tam gdzie rosły wrzosowiska i paprocie. Chodził bardzo powoli, rozglądał się i od czasu do czasu podnosił to prawdziwka, to panoka lub koźlarza. W godzinę miał już pełną kobiałkę. Spojrzał na słonko i ruszył do prześlogi.
Kiedy przechodził przez chechły, zawadził o korzeń i wpadł z całą siła w wilczy dół, w którym spał potężny wąż z koroną królewską na głowie. Przeląkł się strasznie, ale nie węża, bo te uchodziły zawsze za gady przyjazne, tylko ciemnej czeluści, w której znalazł się tak niespodziewanie. Zaczął żarliwie modlić się do Bogów i błagać o pomoc jakąś. Potem próbował sam wydostać się. Robił to kilka razy, ale zawsze nadaremnie. Wreszcie wielce strudzony gorzko zapłakał nad swoją niedolą.
Wąż leżał spokojnie i patrzył litościwie na nieporadne wysiłki człowieka. Zapragnął mu pomóc. Syczeniem chciał się z nim porozumieć, ale nieszczęśnik takiego języka nie rozumiał. Wtedy wąż skierował swój ogon do ręki chłopa, a sam zaczął pełzać po ścianie dołu. W końcu wydostał się na górę, gdzie okręcił się o najbliższe drzewo. Ale chłop tego też nie pojął. Wąż z głośnym sykiem wrócił do dołu i po raz drugi zrobił to samo. Chłop wreszcie zrozumiał, chwycił go oburącz i jak po linie wygramolił się z wilczego dołu.
Był uratowany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz