poniedziałek, 8 lutego 2016

Bajki słowiańskie - Jedność w biedzie.



Jedność w biedzie.

        Było to w dzień przed nocą kupalną. Po wsiach panował głód i szerzyły się choroby. Nikt nie myślał o paleniu sobótek i puszczaniu wianków. Młodzi i starzy, wszyscy byli smutni i udręczeni. Wtedy to najbliżsi sąsiedzi wybrali się do boru na jagody. Zabrali ze sobą gliniane dzbany i lipowe kobiałki. Szli zatrwożeni i niewiele z sobą mówili, bo i nie było o czym. O tej strasznej biedzie i przednówku?
        W cichości doszli do Zawałów, gdzie każdego roku było pełno jagód. Rozglądają się, a jagód nie ma. Idą do bukowiny - to samo. Idą do Białego ługu- to samo. Widać tam już tylko pożółkłe liście. Idą na Zieloną Górę - tam jagód też nie ma. Idą dalej... Upływa godzina, a może i więcej, jak wszyscy zeszli się na borowym pagórku. Puste maja dzbany i kobiałki. Ino leciwa Sekulina znalazła jedną jagodę. Pokazuje ją na dłoni; duża, jak owoc dojrzałej czereśni, ku zdziwieniu wszystkich rozciera jagodę na sosnowym pniu i powiada:
- Wszyscy ją będziemy spożywać w biedzie na sąsiedzką jedność.
        Pierwsza uklękła i pokłoniła się i włożyła do ust drobinę roztartej jagody. Po niej inni zrobili to samo. A gdy skończyli, wrócili do wsi przez borowe knieje, z nadzieją i wiarą w sercach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz